w

Kaznodzieja Hołownia spod znaku błyskawicy zamiast krzyża

„Myślę natomiast, że gdybym miał szukać tego, co jednak bardziej wydaje mi się być autentyczne, to właśnie sądzę, że to jest to bieżące oblicze pana Hołowni, bo ono jest tak upublicznione, tak wyraziste, tak bardzo jednoznaczne, że trudno mi tutaj myśleć o tym, że jest to też pewna gra.

Raczej wydaje mi się, że została zrzucona pewna maska, a może nastąpiła ewolucja poglądów, ale wydaje mi się, że to, co bieżące jest po prostu bardziej autentyczne niż to, co było rozgrywane w przeszłości” – mówi portalowi wPolityce.pl ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr, teolog moralny i etyk, wykładowca UAM w Poznaniu.

wPolityce.pl: Szymon Hołownia objeżdżał parafie w całej Polsce, gdzie miał prelekcje, podczas których opowiadał o złu aborcji, o sile wiary i czystości przedmałżeńskiej. Jak to możliwe, że dzisiaj wspiera skrajnie antyklerykalny i skrajnie proaborcyjny Strajk Kobiet?

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz: To jest pytanie rzeczywiście bardzo intrygujące i myślę, że jedyna odpowiedź jest gdzieś w głębi sumienia pana Hołowni. To pytanie odsłania albo pewną schizofreniczną rzeczywistość niektórych polityków, w tym wypadku pana Hołowni, albo jakiś cynizm, albo jakąś obłudę. Trzeba powiedzieć, że to pytanie demaskuje tę postawę w sposób bardzo jednoznaczny.

Nie on pierwszy w przestrzeni publicznej najpierw lansował się jako katolik, aby później forsować pod tą maską ideologię sprzeczną z zasadami wiary. Pytanie, czy w przypadku Szymona Hołowni jest to obliczone na sukces polityczny, czy też raczej na zmiękczenie sumień katolickich wyborców?

Myślę, że te dwa czynniki jakoś mogą współgrać ze sobą. Żyjemy niestety w takim czasie, w którym doktryna Kościoła poddawana jest wielorakim próbom i poddawana jest pewnej erozji. Sam podział lansowany przez niektóre media na Kościół konserwatywny i progresywny pokazuje pewną niejednoznaczność, którą można łatwo rozgrywać.

W tym znaczeniu rozgrywać, że budować takie przekonanie, że może istnieć katolicyzm progresywny, który będzie zrywał z istotą doktryny Kościoła. To jest oczywiście fikcja, to jest kłamstwo, ale niektórzy temu kłamstwu ulegają.

Myślę, że pan Hołownia być może – podkreślam „być może” – bazował właśnie na tym rozchwianiu sądząc, że z elektoratu nazwijmy to właśnie ogólnie prawicowego, czy katolickiego zdoła wyciągnąć ludzi, którzy są jakoś rozchwiani w swoich poglądach. Myślę więc, że była to pewna koniunktura polityczna, ale bazująca zarazem na oglądzie rzeczywistości, do której pan Hołownia miał i ma dostęp, a która pokazuje, że faktycznie wewnątrz wspólnoty katolików mamy pewien podział i pewną niejednoznaczność.

Cały wywiad dostępny tutaj: wpolityce.pl

Przewodniczący senackiej organizacji pro-life: Aborcje z powodu zespołu Downa to „eugenika”

Kardynał: „Kościół ma obowiązek chronić Nauczanie Apostołów”